Koniec miediów publicznych
Sejm podtrzymał w piątek weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ustawy medialnej. Oznacza to, że ustawa, nie wejdzie w życie. Za ponownym uchwaleniem ustawy (odrzuceniem weta) głosowało 217 posłów, 169 było przeciw, 47 wstrzymało się od głosu. Do odrzucenia weta potrzebna była większość 3/5, czyli 260 głosów. Podczas debaty sejmowej na ten temat, która odbyła się w środę, za podtrzymaniem weta opowiedziały się kluby PiS i Lewicy oraz koła Polska XXI, SdPl i Demokratyczne Koło Poselskie Stronnictwa Demokratycznego. PSL zadeklarował, że zagłosuje za ponownym uchwaleniem ustawy, mimo że przy uchwalaniu jej PO nie dotrzymała umowy z koalicjantem.
Po podtrzymaniu przez Sejm weta prezydenta do ustawy medialnej Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) zarzuciła Lewicy i PiS, że kluby te głosując myślały nie o mediach publicznych, ale o wpływach w tych mediach i podziale „stołków”. Szefowa sejmowej komisji kultury nie wierzy, że w tej kadencji uda się jeszcze uchwalić nową ustawę medialną. „Od dłuższego czasu byłam przygotowana na to, że nie uda się odrzucić tego weta. Czuję się natomiast rozczarowana albo poziomem niezrozumienia sytuacji kryzysowej, w jakiej się znalazły media publiczne, albo poziomem cynizmu, czyli postawą „wiemy, że będą się chyliły ku upadkowi, ale nie daj Boże, żeby nasze wpływy się zmniejszyły” Tak myśli jedna strona, czyli PiS. A druga, czyli Lewica myśli o stołkach” - powiedziała Śledzińska-Katarasińska. Posłanka PO ocenia, że od pewnego czasu deklaracje Lewicy o zaangażowaniu w prace nad ustawą medialną były tylko „zasłoną dymną”. „Myślę, że kiedy prace w komisji się posuwały na tyle wartko, że wyglądało, że będzie zgoda, PiS zaczęło składać Lewicy swoje propozycje. Od tej pory rzekome zaangażowanie Lewicy było tylko podbijaniem ceny. A PiS zaproponowało im dobry podział stanowisk” - mówiła posłanka.
Śledzińska - Katarasińska nie wierzy, że w tej kadencji da się jeszcze uchwalić nową ustawę medialną. Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział, że premier chce porozmawiać z przedstawicielami środowisk twórczych o nowej propozycji w sprawie mediów publicznych. Graś nie wykluczył, że rząd będzie chciał przygotować taki „projekt idealny” i czekać do momentu, aż warunki polityczne będą sprzyjające na tyle, że uda się go wprowadzić. „Jeśli projekt wpłynie do komisji, to oczywiście będziemy nad nim pracować. Ale jaki miałby to być projekt, żeby nie wymagał uzgodnień partyjnych?” - pytała Śledzińska-Katarasińska. „Szkoda tego weta po miesiącach ciężkiej pracy. Ta ustawa jest potrzebna - ciągle jestem optymistą, mam nadzieję, że ona będzie” - powiedział natomiast dziennikarzom po głosowaniu wicepremier Grzegorz Schetyna (PO).
Śledzińska-Katarasińska uważa też, że prezydent przyjmie sprawozdanie KRRiT na 2008 rok - w piątek odrzucił je Sejm, wcześniej to samo zrobił Senat. Zgodnie z ustawą o rtv, gdyby sprawozdanie odrzuciły wszystkie trzy uprawnione do tego organy: Sejm, Senat i prezydent, Krajowa Rada zostałaby rozwiązana. „W obecnej Radzie jest trzech nominatów PiS-u, a gdyby prezydent odrzucił sprawozdanie, to nie widzę możliwości, żeby Sejm wybrał kogoś z PiS-u” - podkreśla posłanka PO.
Zmarnowali czas
Kluby PO i PSL opowiedziały się w środę w Sejmie za odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy medialnej. Pozostałe kluby są przeciwne ponownemu uchwaleniu ustawy. Do odrzucenia weta potrzeba większości 3/5 głosów, koalicja nie dysponuje taką większością. Prezydencki minister Andrzej Duda przypomniał, że głównym zarzutem Lecha Kaczyńskiego wobec ustawy był brak gwarancji stabilnego finansowania mediów publicznych, co - zdaniem prezydenta - uniemożliwia realizację misji i zagraża funkcjonowaniu mediów publicznych. „Ustawa nie zapewnia mediom publicznym autonomii, wysokość środków przyznawanych mediom uzależnia od decyzji politycznych, co godzi w ich suwerenność” - mówił Duda. Przypomniał, że ustawa została uchwalona bez stosownych konsultacji z Komisją Europejską. Środki przekazywane mediom z budżetu kwalifikowane są jako pomoc publiczna, co wymaga notyfikacji KE. „Notyfikacja powinna być przeprowadzona już na etapie prac legislacyjnych. Skutkiem zaniechania notyfikacji może być konieczność zwrotu pomocy publicznej. To stawia pod znakiem zapytania byt publicznego radia i publicznej telewizji” - mówił Duda. Dodał, że prezydenta niepokoi również projekt przekształcenia ośrodków regionalnych TVP w spółki, co spowodować może ich upadek bądź komercjalizację, ponieważ realizacja misji nie zapewnia przychodów. „Zwracam się z apelem o obronę mediów publicznych, a tym samym głosowanie przeciwko ponownemu uchwaleniu ustawy” - powiedział prezydencki minister. Odrzucenie prezydenckiego weta rekomendowała posłom sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. Czytaj dalej >>
Chlebowski o przyszłości mediów
To prawda, że można znaleźć niedoskonałości w Ustawie o zadaniach - np. system finansowania, który głównie ze względu na trudną sytuację gospodarczą nie może obejmować minimalnej kwoty corocznej dotacji. Jednak wychodząc naprzeciw oczekiwaniom środowisk twórczych oraz kierując się uwagami ekspertów, już dzisiaj mogę zadeklarować, że jeżeli uda się odrzucić prezydenckie weto, to jeszcze przed końcem roku przedstawimy projekt ustawy, która rozszerzy nowy system finansowania o środki pochodzące z podatku VAT z emisji reklam.
Można też na siłę mnożyć zarzuty i wyliczać niedociągnięcia. Można protestować przeciwko obecnej próbie reform, pomagając tym samym w dobijaniu politycznych targów, które dobić mogą publiczną telewizję, a zwłaszcza Polskie Radio. Sygnał ze strony SLD jest jasny i mocny - po co reforma, skoro dostaliśmy stanowiska? Czy zmiany na lepsze w mediach publicznych zawarte w Ustawie o zadaniach przepadną? Decydujący głos należy teraz do lewicy. Czy SLD ulegnie sile argumentów - przedstawianych m.in. w trakcie niedawnych rozmów, czy raczej sile przyciągania stanowisk w mediach?
Dopóki niektóre siły polityczne nie zaczną myśleć w perspektywie szerszej niż obsadzenie foteli, Polacy będą otrzymywali media pod niebiosa wychwalające PiS, SLD albo pogrobowca LPR - Libertas.
SLD nie odrzuci veta
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zaprzecza, że PO rozmawia z Lewicą o nowym podziale władzy w telewizji publicznej. Według polityka Platformy, na najbliższym posiedzeniu Sejmu, niezależnie od decyzji Lewicy, będzie głosowane weto do ustawy medialnej. „Ani nikt z Lewicy nie zgłaszał się do nas z takimi propozycjami, ani my się do nikogo nie zgłaszaliśmy. Takich rozmów nie ma i nie będzie, również, jeśli Sejm nie odrzuci weta prezydenta. Dzisiejsze doniesienia prasowe są kompletnie niewiarygodne, całkowicie mijają się z prawdę. Nie prowadzimy - ani ja, ani Platforma - żadnych rozmów: ani z Lewicą, ani z Prawem i Sprawiedliwością, na temat jakichkolwiek personaliów w Telewizji Publicznej czy w publicznym radiu. To są nieprawdziwe informacje” - powiedział PAP Chlebowski.
Piątkowa „Gazeta Wyborcza” napisała, powołując się na nieoficjalne wypowiedzi, że PO - nie widząc szansy na odrzucenie w Sejmie prezydenckiego weta do ustawy medialnej - pertraktuje z Lewicą i z PiS o podziale władzy w TVP. Trzy partie miałyby się podzielić wpływami w zarządzie telewizji publicznej, a wspólnym kandydatem SLD i PO na prezesa TVP byłby Waldemar Dąbrowski, minister kultury w rządach Leszka Millera i Marka Belki. Powołując się na rozmowy z politykami lewicy „GW” pisze, że - w zamian za dopuszczenie PO do władz w TVP - minister skarbu, który ma w radzie nadzorczej jednego przedstawiciela, nie będzie blokować decyzji rady. „GW” napisała, że weto będzie głosowane w Sejmie w przyszłym tygodniu tylko wtedy, jeśli PO zdąży ułożyć się z Lewicą. Czytaj dalej >>
Kalisz o vecie
Czyli SLD pomoże Platformie odrzucić prezydenckie weto do ustawy medialnej? To będzie sprawdzian deklaracji, że to nie wasi ludzie. Bo odrzucając weto, doprowadzicie do odwołania tych nowych rad nadzorczych.
- To bardziej skomplikowane. Dla mnie ważne są zasady, np. „pacta sunt servanda”. A Platforma złamała zawarte z nami porozumienie. Odrzuciła wspólne ustalenie, że media publiczne będą miały chociaż w projekcie budżetu zagwarantowaną określoną dotację. Gdyby nie to, że premier wymusił na klubie PO zmianę decyzji, dziś byłoby jasne, że weta nie poprzemy. Nie podoba mi się, że finansowanie mediów publicznych miałoby być uzależnione od rządu, który jest emanacją parlamentarnej większości. Każdej.
Donald Tusk odpowiada za to, że wpływy z abonamentu tak dramatycznie spadły. Bo chociaż nadal prawo nakazuje abonament płacić, to ludziom się wydaje, że nie, skoro premier nazwał go niesłuszną daniną.
Wedle danych KRRiT wpływy z abonamentu zaczęły maleć w IV kwartale 2007 r., czyli zaraz po zapowiedzi PO likwidacji abonamentu. Ale abonament nie uchronił mediów publicznych przed upartyjnieniem. Najlepszy dowód to rządy Wildsteina i Urbańskiego w TVP czy Czabańskiego i Targalskiego w Polskim Radiu. Czytaj dalej >>
Powtórka z rozrywki…
Czekamy teraz na stanowisko klubów - powiedział w piątek premier Donald Tusk, po tym jak prezydent Lech Kaczyński zawetował nową ustawę medialną. Weto oznacza, że ustawa wróci do Sejmu. Zgodnie z konstytucją Sejm ponownie uchwala ustawę większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby. Rządząca koalicja PO-PSL nie ma obecnie w Sejmie większości koniecznej do ponownego uchwalenia ustawy, czyli do odrzucenia weta prezydenta. Jest to możliwe tylko przy wsparciu któregoś z pozostałych klubów poselskich. „Mam nadzieję, że w tych rozmowach międzyklubowych znajdzie się taką atmosferę na rzecz de facto ratowania mediów publicznych, a także bardzo rzetelnego traktowania klientów publicznych” - powiedział dziennikarzom Tusk. Pytany, co może zrobić PO, aby przekonać klub Lewicy do odrzucenia weta prezydenta powiedział, że do tego posłowie tego klubu muszą się sami przekonać. „Lewica sama musi się przekonać do tego, że warto zrobić naprawdę sensowny ład medialny i przede wszystkim zakończyć to, co się w tej chwili dzieje w mediach publicznych. Ten bałagan tak, czy inaczej wymaga zakończenia” - podkreślił Tusk. „Moje argumenty były oczywiste i jasne. Nie mogę zagwarantować gigantycznych pieniędzy publicznych dla instytucji, która działa w taki sposób, jaki obserwujemy szczególnie teraz ostatnio” - dodał premier. Pytany, czy jest pewny zachowania PSL w głosowaniu nad wetem odparł, że koalicjant jest wyjątkowo rzetelny i lojalny w takich chwilach próby.
Stefan Bratkowski - list otwarty
List otwarty
Do Sejmu RP, Do Senatu RP i Rządu Rzeczypospolitej Polskiej
Wobec kolejnego skandalu, związanego z mediami publicznymi w naszym kraju, jako senior swojego zawodu, zaszczycony przez Kolegów po fachu tytułem honorowego prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich,
uważam za swój obowiązek wezwać PT Adresatów tego listu, by zmianą ustroju tych mediów położyli kres nonsensom, prowokującym skandale, jak też wieloletniemu, instytucjonalnemu marnotrawstwu.
Uważam za konieczne nadanie mediom publicznym - w trybie ustawy - ustroju, opartego na zdrowym rozsądku, logicznego w swej konstrukcji, gwarantującego zarazem odpowiedzialną gospodarkę dysponowanymi środkami.
W początkach naszej odrodzonej demokracji nasi ustawodawcy nadali mediom publicznym ustrój spółek prawa handlowego jako jednoosobowym spółkom Skarbu Państwa - ignorując wszelkie krytyczne uwagi. Tak powstał system zarządzania z wieloosobowymi radami nadzorczymi i rozbudowanymi zarządami, które nie uczestniczyły i nie uczestniczą w pracy tych mediów. Od owego czasu pochłonął ok. 20 miliardów zł, wydanych na owe całkowicie zbędne struktury. Dziś ten system marnotrawi pieniądze nadal, planując - dla oszczędności! - redukcje dziennikarzy i personelu technicznego (jak pozbył się wielu wybitnych twórców telewizyjnych, jest tematem odrębnym). Czytaj dalej >>
Podpisze, nie podpisze…
Szef SLD Grzegorz Napieralski poinformował po wtorkowym spotkaniu z prezydentem, iż zaproponował, by Lech Kaczyński podpisał nową ustawę medialną. Wówczas - według SLD - można by w krótkim czasie nowelizować ją, wprowadzając zapisy o finansowaniu mediów publicznych za pomocą odpisu od podatku PIT i CIT. „Zaproponowałem nowy scenariusz (…), który polegałby na tym, że pan prezydent podpisałby ustawę jak najszybciej; ta ustawa weszłaby w życie, natomiast my jesteśmy gotowi, w ciągu kilku dni przedstawić projekt nowelizacji tej ustawy - chodzi o finansowanie mediów publicznych” - powiedział Napieralski dziennikarzom. Jego zdaniem, można by powrócić wówczas do pomysłu finansowania mediów publicznych za pomocą odpisu od podatku. Kilka miesięcy temu, na początku prac nad nową ustawą medialną, taką propozycję Lewica złożyła PO. „Wtedy jest to niezależne finansowanie mediów publicznych, odpada zarzut pana premiera Donalda Tuska, że w budżecie musi być wyodrębniona kwota specjalnie na media publiczne, kiedy jest kryzys” - powiedział Napieralski. Czytaj dalej >>
Wszyscy gonią własny ogon
Szef SLD Grzegorz Napieralski przyjechał do Pałacu Prezydenckiego na konsultacje z Lechem Kaczyńskim w sprawie nowej ustawy medialnej. Napieralski mówił dziennikarzom przed spotkaniem, ze ma dla prezydenta ofertę - pomysł na to jak „nie zniszczyć mediów publicznych”. Napieralski podkreślił, że pięć miesięcy temu „z dużą nadzieją” usiadł „do stołu rozmów, do tak zwanej dużej koalicji mediowej (PO-PSL-SLD), aby uzdrowić sytuację w mediach publicznych”. „Niestety na ostatnim zakręcie jeden z partnerów okazał się mało wiarygodny i odstąpił od ustaleń w czasie całego procesu przygotowań dobrej ustawy jak na te czasy” - zaznaczył. Zwrócił uwagę, że pomimo ustaleń z PO, nowa ustawa została przyjęta w innym kształcie niż był wynegocjowany. „Media publiczne nie mają żadnych gwarancji finansowania, co doprowadzi do upadku radia i telewizji” - ocenił Napieralski. W związku z tym - dodał - wybiera się do prezydenta „z bardzo pozytywnym pomysłem, jak wyjść z tej sytuacji”. „Chciałbym zaprezentować panu prezydentowi drogę, która naszym zdaniem jest możliwa do uzyskania jeszcze w tym parlamencie i tutaj w najbliższym czasie tak, by nie zniszczyć mediów publicznych” - zaznaczył Napieralski. Czytaj dalej >>
Pałacowe konsultacje
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski powiedział dziennikarzom, że na poniedziałkowym spotkaniu zwrócił się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z apelem, by jeśli ma wątpliwości co do ustawy medialnej, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Na pytanie, dlaczego PO - która ma świadomość, że prezydent jest krytyczny wobec ustawy medialnej - zależy na tym, by Lech Kaczyński skierował ją do Trybunału, Chlebowski odpowiedział, że Platformie „zależy na tym, żeby ustawa weszła w życie, żebyśmy rozmawiali o realnym scenariuszu”. „Najlepiej, gdyby prezydent ustawę podpisał. Bałbym się weta i możliwości przyjęcia tego weta. Wtedy ta kilkumiesięczna praca mogłaby trafić do kosza” - zaznaczył. Szef klubu PO stwierdził, że trudno jest ocenić, jaka będzie decyzja prezydenta. „Prezydent ma bardzo krytyczny osąd tej ustawy, nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, chce się skonsultować z szefami wszystkich klubów i wtedy podejmie decyzję” - powiedział Chlebowski. Polityk PO ocenił, że był „miło zaskoczony”, że prezydent zna „dosyć dobrze” szczegóły ustawy. Dodał, że Lech Kaczyński nie zgodził się z tym, że jest ona próbą odpolitycznienia mediów publicznych. Czytaj dalej >>
I PO ustawie?
Argumenty premiera Donalda Tuska na rzecz poparcia poprawki Senatu do ustawy medialnej dotyczącej finansowania mediów publicznych były mocne i przekonały klub Platformy - powiedział dziennikarzom wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) po dzisiejszym głosowaniu. Premier namawiał w środę posłów Platformy Obywatelskiej do poparcia senackiej poprawki do ustawy medialnej, która zakłada, że KRRiT, określając w projekcie budżetu kwotę dla mediów publicznych, nie jest związana żadnym limitem. Przeciwko tej poprawce był klub Lewicy, w porozumieniu, z którym PO przygotowywała projekt ustawy medialnej. Po wtorkowym spotkaniu PO-SLD wydawało się, że kontrowersyjna poprawka upadnie, jednak ostatecznie, w środę wieczorem Sejm przyjął tę poprawkę. „Jeszcze pewnie długo, długo będą się toczyły losy tej ustawy, bo prezydent, być może weto, być może Trybunał Konstytucyjny, cierpliwie będzie trzeba czekać na zakończenie tego procesu” - powiedział dziennikarzom wychodzący z Sejmu po głosowaniach premier. Pytany, czy po tym, co się stało może jeszcze liczyć na głosy Lewicy przy odrzucaniu ewentualnego weta prezydenta (potrzeba do tego większości 3/5 głosów), odparł: „Nie wiem, zobaczymy, głównie muszę liczyć na siebie. Czy można liczyć na Lewicę - zobaczymy”. Czytaj dalej >>
Sejmowa komisja kultury przeciw Senatowi
Sejmowa komisja kultury opowiedziała się przeciwko kluczowym poprawkom Senatu do ustawy medialnej. Komisja chce m.in. wykreślenia senackich zmian w finansowaniu mediów publicznych, nie zgadza się na przerywanie reklamą programów publicznych nadawców i nałożenie na nich obowiązku wspierania wartości chrześcijańskich. Ta ostatnia poprawka zakładała, że wspieranie chrześcijańskiego systemu wartości, umacnianie rodziny, propagowanie postaw prozdrowotnych, przeciwdziałanie patologiom społecznym oraz wszelkiej dyskryminacji należy do zadań mediów publicznych, na które można otrzymać pieniądze z budżetu państwa. Przeciwko poprawce opowiadali się przedstawiciele: Lewicy, PO i SdPl-NL, argumentując, że wystarczający jest przepis w obowiązującej ustawie o rtv, który mówi o respektowaniu wartości chrześcijańskich. Przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska dodała zaś, że poprawka Senatu byłaby niekonstytucyjna: „nie można uznać, że zadaniem nadawcy publicznego jest wspieranie wartości chrześcijańskich, bo wszystkie religie są tu równoprawne w świetle konstytucji”. Czytaj dalej >>
Komercja nie chce poprawek Senatu
Umożliwienie nadawcom publicznym przerywania programów reklamami - z wyjątkiem audycji powstałych za publiczne pieniądze - prowadzi do dalszej komercjalizacji oferty mediów publicznych, a przede wszystkim TVP - alarmuje Związek Pracodawców Prywatnych Mediów, zrzeszonych w PKPP Lewiatan. Możliwość przerywania audycji reklamami media publiczne mają mieć dzięki poprawkom Senatu do ustawy medialnej. Po południu poprawki rozpatrzy sejmowa komisja kultury. Przed tym posiedzeniem media prywatne (w tym m.in. TVN, Radio Zet, Polsat oraz Izba Wydawców Prasy) zaapelowały do marszałka Sejmu, by przekazał posłom ich krytyczne stanowisko wobec propozycji Senatu. Jak podkreślono w liście do marszałka, umożliwienie przerywania reklamami audycji w publicznych mediach prowadzi nie tylko do dalszej komercjalizacji ich oferty programowej, ale też do zaburzenia wolnego rynku, co może skutkować brakiem zgody Komisji Europejskiej na nowy system finansowania mediów publicznych. „Posłowie powinni wiedzieć, że podejmując decyzję o komercjalizacji mediów publicznych i projektując zarazem nieokreślonej wartości pomoc publiczną dla nich, naruszają zasady polityki konkurencji, co może okazać się powodem odmowy notyfikacji ustawy przez Komisję Europejską” - głosi stanowisko mediów. Czytaj dalej >>
Zbigniew Chlebowski: będzie porozumienie
Porozumienie w sprawie ustawy medialnej, które zawarliśmy z naszym koalicjantem i lewicą będzie dochowane - zapewnił szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Wcześniej Chlebowski rozmawiał o senackich poprawkach do ustawy medialnej z szefem SLD. Lewica domaga się, by w Sejmie odrzucona została poprawka Senatu, która zakłada, że KRRiT określając w projekcie budżetu kwotę dla mediów publicznych, nie jest związana żadnym limitem. „Wierzę, że w dniu jutrzejszym wieczorem uda się uchwalić ustawę medialną i wierzę w pozytywne zakończenie prac nad ustawą medialną” - powiedział dziennikarzom w Sejmie Chlebowski. Pytany, czy oznacza to, że posłowie - którzy będą głosować nad senackimi poprawkami - wrócą do wersji ustawy uchwalonej przez Sejm odparł: „Wierzę, że zostanie dochowane porozumienie i wiem, że ustawa medialna zostanie przyjęta”.
Śledzińska-Katarasińska: proszę bardzo
Szefowa sejmowej komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) popiera wykreślenie z ustawy medialnej krytykowanych przez SLD senackich poprawek: w sprawie finansowania mediów publicznych oraz rozszerzającą katalog ich zadań o wspieranie wartości chrześcijańskich. Posłanka podkreśla jednak, że senackie poprawki nie zmieniły ustawy medialnej w tak znaczącym stopniu jak wskazywałby na to protest Lewicy - to Sejm uchwalił bowiem, że ustawa nie gwarantuje sztywnej kwoty na media w budżecie. W piątek Senat wprowadził do ustawy kilkadziesiąt poprawek, w tym wykreślił minimalną kwotę na media (ok. 880 mln zł), którą KRRiT miałaby co roku określać w projekcie budżetu państwa. Ta poprawka, obok wpisania wspierania wartości chrześcijańskich jako zadania mediów publicznych wzburzyła m.in. Lewicę, która zagroziła, że gdyby poprawki zostały utrzymane, poprze ewentualne weto prezydenta wobec ustawy. Śledzińska-Katarasińska podkreśliła, że kwota 880 mln zł, o które KRRiT miała wnioskować na media, od początku odnosiła się jedynie do projektu ustawy budżetowej. Na to by taką kwotę sztywno powiązać z ostatecznym kształtem budżetu nie było bowiem zgody Ministerstwa Finansów, rządu i premiera. „Od razu było wiadomo - budżet uchwala parlament, a wpisana w ustawie kwota 880 mln zł była orientacyjna. Równie dobrze parlament może uchwalić 1 mld 200 mln, albo 700 mln zł. I dlatego ja byłam pewna, że ten zapis jest bezpieczny. Przecież wiedziałam, że jesteśmy w kryzysie i że być może w 2010 r. nie będzie nas stać by wyłożyć miliard zł na media publiczne” - zaznaczyła posłanka. „Natomiast orientacyjnie - proszę bardzo. Dla bezpieczeństwa procesu notyfikacji, bo Komisja Europejska musi wiedzieć czy to jest pomoc rzędu pięciu czy kilkuset milionów” - dodała. Czytaj dalej >>




Najświeższe komentarze