
Lewica za utrzymanie weta prezydenta do ustawy medialnej weźmie lokalne media- twierdzi Platforma. Ustawa medialna Platformy w piątek przepadła w Sejmie. Lewica nie pomogła w odrzuceniu prezydenckiego weta - koalicji zabrakło 24 głosów. O wstrzymaniu się od głosu zdecydował szef SLD Grzegorz Napieralski. Radą w tej sprawie służyli mu dwaj ludzie związani z lewicą i aferą Rywina Robert Kwiatkowski i Włodzimierz Czarzasty. Pierwszy był za rządów SLD prezesem TVP, drugi - sekretarzem KRRiT. - W tej sytuacji niech panowie Napieralski z Gosiewskim napiszą nowoczesną ustawę o KRRiT, przy pomocy Kwiatkowskiego i Czarzastego, to pewnie prezydent Kaczyński jej nie zawetuje - mówi minister w kancelarii premiera Rafał Grupiński. - Platforma nie ma z kim pracować nad nowym ładem medialnym.
PO: Na Napieralskiego liczyć nie możemy Ustawa Platformy miała doprowadzić do odwołania obecnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz powołania w drodze konkursu nowych prezesów TVP i Polskiego Radia, którzy mieliby zastąpić obecnych pro-PiS-owskich, blisko związanych z braćmi Kaczyńskimi.
W kręgach rządowych dominuje przekonanie, że Napieralski jest niesolidnym i niesłownym partnerem, nie daje gwarancji, że gdy PO przygotuje nową ustawę o KRRiT, znów nie trafi ona do kosza. - Stracimy miesiące na napisanie nowego projektu, wydamy pieniądze na ekspertyzy, a potem ustawa przepadnie - mówi polityk z administracji Donalda Tuska. Premier mówił w sobotę, że wolałby media odpartyjnione, ale skoro nie można tego zmienić, trzeba z tym żyć. Dlaczego Napieralski, który jak PO krytykował PiS za skok na media w 2005 r., teraz uniemożliwił uwolnienia mediów publicznych od „żołnierzy PiS-u”?
Zbigniew Chlebowski, który do ostatniej chwili przed głosowaniem negocjował z Napieralskim, mówi: - Nie rozumiem jego decyzji. Zaproponowałem lewicy, że jeśli ustawa ocaleje, zgłosimy do niej poprawki przywracające KRRiT jej uprawnienia do przyznawania koncesji nadawcom oraz pozbawimy ministra skarbu prawa odwoływania członków zarządu spółek medialnych. Zobowiązałem się, że na konferencji prasowej przyznam się do błędów w ustawie i publicznie zobowiążę się do zgłoszenia tych poprawek. Było to spełnienie postulatów Napieralskiego.
Nieoficjalnie wiadomo, że Napieralski postawił też warunek, że zadzwoni do niego sam premier Tusk. Premier zadzwonił, ale nie wypowiedział oczekiwanych przez lidera SLD słów, że ustawa medialna to bubel. Wczoraj Napieralski zadeklarował gotowość do współpracy z PO nad nową ustawą o KRRiT. - Nie damy się na to nabrać - komentują w Platformie. Co Lewica weźmie za wsparcie weta?
PO podejrzewa, że Napieralski pomógł braciom Kaczyńskim w utrzymaniu weta w zamian za posady dla swoich ludzi w regionalnych mediach publicznych. Nasi rozmówcy twierdzą, że Sojusz może dostać miejsca po byłych „przystawkach” PiS, czyli LPR i Samoobronie. W grę wchodzi morze kierowniczych posad: stanowiska w 17 ośrodkach radiowych i 17 telewizyjnych. W zarządach kilku regionalnych rozgłośni są wakaty, w innych rady nadzorcze (zdominowane przez PiS) mogą w każdej chwili wymienić zarząd.
W regionalnych TVP rada nadzorcza decyduje tylko o stanowisku dyrektora ośrodka. A ten już sam dobierze współpracowników. - Najgorsze, że w tym targu udział wziął prezydent RP - mówią w PO - a Napieralski nie pomógł nam obalić weta, twierdząc, że chcemy media przejąć, a teraz sam będzie je przejmował po „przystawkach” PiS. Umocni się przez to w regionach, zyska w sondażach.
Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński (SLD): - Napieralski mówił nam, że żadne układanie się z PiS nie miało miejsca. „Gazeta: A jeśli teraz ludzie związani z lewicą zaczną wchodzić do regionalnych spółek medialnych? Szmajdziński: - To znaczy, że ktoś oszczędnie gospodarował prawdą. Ale nie wyobrażam sobie, by SLD układało się medialnie z PiS! Teraz PO chce się skupić na drugiej ustawie o mediach publicznych. Ma opisać sposób ich finansowania z budżetu (bo abonament ma zostać zlikwidowany) i ich misję. O KRRiT nie będzie w niej ani słowa.
To oznacza, że obecna Krajowa Rada może przetrwać do 2012 roku. Za rok ta Rada wybierze nowe rady nadzorczej w publicznej telewizji i radiu, a te nowe zarządy. To gwarantuje braciom Kaczyńskim wpływ na media publiczne jeszcze na cztery lata, także na czas wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
Pytamy Szmajdzińskiego: - I co pan na to?
Szmajdziński: - Zrobię wszystko, by to zmienić. Gwarantuję, że do tego nie dojdzie. Chcę w imieniu mojego klubu pracować z PO nad zmianą prawa, tak by wymienić obecną KRRiT: wystarczy, że dwa z trzech podmiotów - Sejm, Senat, prezydent - odrzucą jej sprawozdanie. Jeśli PO nas w tym poprze, to w maju przyszłego roku obecnej Krajowej Rady już nie będzie.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.
Najświeższe komentarze