Sellin o ustawie

28/9/2008

W 2008 roku na reklamę w radio i telewizji w Polsce przeznaczy się 4,5 mld złotych. VAT z tej sumy to ok. 1 mld złotych. Połowa z tej sumy to 0,5 mld zł. Dzisiaj, przy nieefektywnym ściąganiu abonamentu, udaje się kolekcjonować na media publiczne 0,8 mld zł. Widać więc gołym okiem, że propozycja MKiDN oznacza dziś mniej, a nie więcej pieniędzy publicznych dla mediów publicznych. Założenia do nowej ustawy o usługach audiowizualnych zaprezentowane ostatnio przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, sygnowane przez wybitnego medioznawcę prof. Tadeusza Kowalskiego, w istocie są kolejną próbą reformy mediów publicznych. Od lat dyskutujemy o trzech przypadłościach, które hamują rozwój tych mediów lub zaprzeczają sensowi ich istnienia: 1/ o nadmiernej komercjalizacji ich programów; 2/ o kryzysie ich publicznego finansowania, czyli abonamentu; 3/ o nadmiernym upartyjnieniu ich władz. Założenia MKiDN próbują zmierzyć się z wszystkimi tymi wyzwaniami. W dwóch pierwszych przypadkach proponują rozwiązania interesujące, w trzecim – niestety – ryzykowne i niebezpieczne.

Aby wyeliminować nadmierną komercjalizację programów mediów publicznych należy im zapewnić lepsze finansowanie ze środków publicznych, równocześnie wprowadzając nowe ograniczenia w prawie do emisji reklam. Założenia do ustawy proponują powołanie Funduszu Zadań Publicznych (FZP), który zastąpiłby abonament radiowo-telewizyjny. Zasilałaby ten Fundusz połowa podatku VAT pochodząca z wpływów za reklamy radiowe i telewizyjne. W 2008 roku na reklamę w radio i telewizji w Polsce przeznaczy się 4,5 mld złotych. VAT z tej sumy to ok. 1 mld złotych. Połowa z tej sumy to 0,5 mld zł. Dzisiaj, przy nieefektywnym ściąganiu abonamentu, udaje się kolekcjonować na media publiczne 0,8 mld zł. Widać więc gołym okiem, że propozycja MKiDN oznacza dziś mniej, a nie więcej pieniędzy publicznych dla mediów publicznych. A to nie zagwarantuje im możliwości rozwoju i uniemożliwi częściowe odebranie prawa do emisji reklam. Należy więc przyznać na Fundusz 100% wpływów z podatku VAT osiąganego z reklam radiowych i telewizyjnych (dziś - 1 mld zł). Sam system jest dobry, gdyż przy wciąż rosnącym z roku na rok rynku reklam w Polsce, również media publiczne będą beneficjentem tego wzrostu. Należałoby jednak szybko sprawdzić, czy taka forma finansowania mediów publicznych nie byłaby potraktowana przez Komisję Europejską jako nieuprawniona pomoc publiczna.

Założenia doprecyzowują też oczekiwania programowe od mediów publicznych. Telewizja Polska ma tworzyć 5 programów: TVP 1, TVP 2, TVP Kultura, TVP Historia i TVP Polonia. Na cztery pierwsze programy przeznaczano by środki z Funduszu Zadań Publicznych, Polonię zaś utrzymywałoby MSZ. Cieszy mnie ta propozycja, gdyż oznaczałaby, że ustawowo gwarantujemy istnienie dwóch najcenniejszych kanałów tematycznych, jakie TVP stworzyła w ostatnich latach, a w bliskiej, cyfrowej przyszłości, kanały te stałyby się programami ogólnopolskimi, tak jak od lat TVP 1 i TVP 2. W dodatku proponuje się doprecyzowanie zadań dla „Jedynki” i „Dwójki”. TVP 1 miałaby być anteną „narodową”, skupiającą się na informacji, publicystyce, dokumencie, reportażu, ambitniejszym filmie, programach dla dzieci i wielkich wydarzeniach (w tym sportowych, dlatego nie proponuje się gwarancji istnienia dla TVP Sport). TVP 2 zaś miałaby się skupić na kulturze artystycznej, edukacji i nauce. Dyskusyjne jest finansowe podporządkowanie TVP Polonia MSZ-owi, gdyż mogłoby to rodzić pokusę nadmiernego lansowania na tej antenie aktualnego kierownictwa tego resortu.

Polskie Radio miałoby tworzyć 4 programy: Jedynkę, Dwójkę, Trójkę i Radio dla Zagranicy. Analogicznie: trzy pierwsze sięgałyby po środki z FZP, Radio dla Zagranicy miałoby być finansowane przez MSZ (w tym przypadku jest to bardziej zasadne, gdyż radio to nadaje audycje w obcych językach, nie rodzi więc pokusy używania na użytek politycznej propagandy przez aktualnie rządzących resortem polityków). Anteny te z grubsza miałyby wypełniać tę misję, którą wypełniają dzisiaj. Jak widać, nie ma tu miejsca dla obecnego Radia Euro (dawniej Radio Bis). I rzeczywiście należałoby się zastanowić nad dalszym sensem utrzymywania programu, który co kilka lat zmienia swą formułę programową, bo nie znajduje dla siebie zapotrzebowania. Chyba, żeby wrócić do dawnej formuły radia popularnonaukowego, ale lepiej i nowocześniej realizowanego.
Założenia precyzują też, ile programu ma być finansowane ze środków publicznych, a ile z reklam. W przypadku telewizji mają to być proporcje 60% do 40% (dziś 30% do 70%), w przypadku radia 80% do 20% (mniej więcej tak, jak dziś). Reklamy nie mogłyby być nadawane przy tych pasmach programowych, które finansowane są ze środków publicznych (z wyjątkiem reklamy społecznej). To wymaga doprecyzowania, gdyż ograniczenia prawa do emisji reklam mogą przybrać różny kształt. Mogą to być ograniczenia ilości reklam w godzinie (np. nie 12, lecz 6 minut); zakaz reklam w pewnych godzinach (np. w prime time); zakaz reklam w pewne dni (np. dni powszednie lub odwrotnie – soboty, niedziele i wszystkie dni świąteczne). Trzeba po prostu mieć pewność, że media publiczne będą miały szansę kolekcjonować pieniądze z reklamy w takich proporcjach, w jakich nakłada to na nie ustawa.

Założenia przewidują też istnienie regionalnych mediów publicznych w każdym województwie. Dają też możliwość łączenia się regionalnej telewizji z regionalnym radiem w jeden organizm prawny. Mediów regionalnych może więc być od 16 (gdy wszystkie zdecydują się na połączenie) do 32 (gdy w żadnym regionie nikt się na to nie zdecyduje). Założenia nakładają też na regionalne radio obowiązek nadawania przynajmniej 6 godzin programu regionalnego na dobę, a w przypadku regionalnej telewizji 9 godzin programu „regionalnego” i „lokalnego”. Uważam, że powinno być odwrotnie. Radio, jako tańszy nośnik, stać na robienie większej ilości takiego programu, telewizję nie. Dziś ośrodek regionalny TVP produkuje ok. 4 godzin takiego programu i ledwo starcza mu na to środków. Uważam też, że należy skończyć ze zmuszaniem ośrodków regionalnych TVP do federowania swojego programu w ramach TVP Info. Lepiej, by telewizja centralna otrzymała prawo (i środki!) do stworzenia trzeciego, obok „Kultury” i „Historii”, kanału tematycznego, informacyjno-publicystycznego. I tak za kilka lat kanał taki w multipleksie cyfrowym stałby się anteną ogólnopolską i nie wiadomo, czy równie szybko status taki będzie mogła osiągnąć konkurencja dla tego kanału – TVN 24 i Polsat News (to będzie zależało od decyzji biznesowych ich właścicieli i szczegółów strategii rządu w procesie przechodzenia z nadawania analogowego na cyfrowe)

Dobrym pomysłem jest też obowiązek podpisywania przez zarządców mediów publicznych licencji programowych, które będą podstawą do przyznawania im środków publicznych na realizację programów misyjnych. Nie może być tak, że ich prezesi będą pobierali takie środki, a potem robili program „po uważaniu”. I tu dotykamy najsłabszego ogniwa propozycji Ministerstwa. Założenia proponują powołanie 3-osobowej Rady Powierniczej FZP, która ma podpisywać kontrakt z nadawcą publicznym. Rada ta ma być powoływana przez Sejm. To oczywiście nie daje gwarancji odpartyjnienia całego procesu zarządzania mediami publicznymi. Może nawet tę patologię pogłębić. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której dwóch członków Rady, do których ma zaufanie PO wraz z członkiem bliskim PSL-owi, podpisując takie licencje przemycają w nich jakieś programowe interesy polityczne, a jeśli prezes tego nie realizuje, odbierają mu wcześniej przyznane pieniądze i/lub doprowadzają do odwołania ze stanowiska. Lepiej byłoby, gdyby do zarządzania takim procesem powołać nowy, niezależny od władzy wykonawczej organ regulacyjny mediów elektronicznych i telekomunikacji, sprowadzający się dziś de facto do połączenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z Urzędem Komunikacji Elektronicznej. Ale to wymagałoby zmiany Konstytucji RP, a więc konsensusu politycznego realnie sprowadzającego się dziś do wspólnej pracy nad takimi rozwiązaniami koalicji PO-PSL, PiS-u i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To kolejny dowód na to, że Polska potrzebuje nowej konstytucji, gdyż bez niej zdrowa reforma mediów publicznych jest po prostu niemożliwa.

Źródło: Polska XXI

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.

Nazwa (wymagana)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Komentarz

© 2008 Ustawa Medialna.pl