
W Łodzi powstał Komitet Rozwoju Mediów Publicznych. Według autorów inicjatywy - prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krystyny Mokrosińskiej oraz rektora Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi Jerzego Woźniaka. Ich zdaniem, dotychczasowe próby reformy mediów zakończyły się niepowodzeniem, a dalsze ponawianie tego typu prób pogłębi jeszcze bardziej istniejący kryzys organizacyjny, finansowy i programowy tych mediów. „W zmieniającym się otoczeniu medialnym, media publiczne muszą odzyskać siłę kreacji programowej i poparcie opinii publicznej” - napisano wcześniej w apelu o powołanie komitetu. Celem powołania komitetu jest opracowanie kierunków strategicznego rozwoju mediów i głębokich zmian organizacyjnych. Dlatego wzywają wszystkich pracowników mediów publicznych i środowisk twórczych do poparcia ich inicjatywy.
Mokrosińska powiedziała, że media publiczne są „chore”. „Ale czy je leczyć aspiryną, antybiotykiem czy zrobić cesarskie cięcie, to należy zadecydować po głębokiej analizie i debacie”. W parlamencie trwają prace nad nowelizacją ustaw o rtv i opłacie abonamentowej autorstwa Platformy Obywatelskiej. Przewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) pytana przez dziennikarzy o przyszłość mediów publicznych odpowiedziała, że będzie ona taka, jaką sobie one wypracują. „Pozycji na rynku nie ma się danej raz na zawsze, jest konkurencja i trzeba się czymś różnić od nadawców komercyjnych” - mówiła.
Przypomniała, że sukcesem transformacji jest m.in. powstanie rynku mediów. „Jeżeli tego ktoś nie rozumie, to niech się cofa do lat sprzed 1989 roku” - dodała. Jej zdaniem, nowelizacja ustawy jest „zagrożeniem dla sitw, które opanowały media publiczne, dla obniżania poprzeczki, dla zasłaniania się rzekomą misją mediów dla różnych działań, które z misją nie mają nic wspólnego”.
Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.
Tak, media publiczne sa chore, ale nie uzdrowi się ich politycznymi decyzjami ani politycznymi nominacjami. Choroba ta jest m.in skutkiem braku lustracji kadry, zwłaszcza kierowniczej. Wróciłam tu po 27 latach i widzę, że niewiele się zmieniło, poza fasadą i sprzętem. I komercjalizacją programu, który jest coraz mniej autentycznie zaangażowany w sprawy publiczne. Tu wciąz rządza UKŁADY. To widac, słychać i czuć. Dlatego ludzie przestali płacić abonament - w ramach obywatelskiego protestu.