
8 kwietnia konsultacje z zainteresowanymi środowiskami w sejmowej komisji kultury, a 22 kwietnia pierwsze czytanie w Sejmie - tak wygląda wstępny kalendarz prac nad ustawą medialną, który przedstawiła w poniedziałek przewodnicząca komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). Jak podkreślała podczas spotkania z radami programowymi mediów regionalnych do tego czasu w projekcie mogą jeszcze zachodzić zmiany, nie zmienią one jednak zasadniczej filozofii ustawy: wprowadzenia licencji programowych, likwidacji abonamentu rtv czy przekształcenia oddziałów TVP w regionalne spółki. Śledzińska-Katarasińska podkreśliła, że jeśli te podstawowe zręby projektu miałyby ulec zmianie, to wnioskodawcy całkowicie z niego zrezygnują i „zostanie tak, jak jest”. Posłanka podtrzymała zapowiedź likwidacji poprzez przyszłą ustawę kanału informacyjnego TVP Info. „Chcemy, by to, co zostało na gruzach ośrodków regionalnych zbudowane, czyli TVP Info, pogrzebać. Natomiast stworzyć możliwość samodzielnym spółkom telewizyjnym robienia programów ponadregionalnych, tworzenia wspólnych produkcji itp.” - powiedziała posłanka. Dodała, że trzeciej ogólnopolskiej anteny na pewno nie będzie.
„Nie mówię o likwidacji mediów publicznych, nie mam takich intencji. Natomiast w tej chwili nie widzę możliwości sfinansowania ich w obecnym kształcie i strukturze” - podkreśliła Śledzińska-Katarasińska. „Jeśli ja bym miała wybierać: mniej dać antenom ogólnopolskim, a więcej regionalnym to uważam, że więcej regionalnym” - dodała. Deklaracja Śledzińskiej-Katarasińskiej jest sprzeczna z wcześniejszymi informacjami, że tuż przed złożeniem nowej ustawy medialnej do laski marszałkowskiej Lewica wywalczyła poprawki gwarantujące utrzymanie TVP Info. „Według mnie nie zostało wpisane TVP Info, zostało tylko zobowiązanie do istnienia programu informacyjno-publicystycznego. To jednak co innego” - powiedziała Śledzińska-Katarasińska. Poniedziałkowe spotkanie przerodziło się w długą debatę, w której członkowie rad programowych, medioznawcy i przedstawiciele stowarzyszeń dziennikarskich wyliczali wady przygotowywanego projektu ustawy medialnej. Wśród mankamentów wskazywano m.in. likwidację kilkunastu rad programowych na rzecz jednej, działającej przy KRRiT, a także likwidację abonamentu. Pytano skąd po reformie media publiczne mają brać pieniądze na opłacanie tantiem, czy opłaty za emisję sygnału, skoro Fundusz Zadań Publicznych ma finansować jedynie produkcję misyjną. Zarzucano też m.in., że nowa ustawa przygotowuje grunt pod przyszłą ewentualną prywatyzację regionalnych ośrodków TVP.
Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.
Ustawa jest pisana dla wąskiej grupy ludzi (Tusk, Palikot, Senyszyn, Komorowski, Biedroń, Raczek, Napieralski), a przeciwko Kościołowi i polskiemu społeczeństwu.
Wprowadźcie zapis o wartościach chrześcijańskich, a w mediach powiedzcie prawdę o homoseksualistach oraz o Żydach.
Zakończenie gorszącego sporu politycznego: walki o „ciacho”, jakim były do tej pory tzw. media publiczne, to minimum korzyści wynikającej z nowej ustawy. Zerwanie z fikcją abonamentu i księżycowych pomysłów „odpisu od podatku” (oczywiście tylko dla tych, którzy zarabiają tyle, by podatek dochodowy płacić), klaruje system finansowania. Mam nadzieję też, że to początek końca bizantyjskich obyczajów panujących w telewizji publicznej. Likwidacja kilkuset (!) rad programowych - to tylko jedna z oszczędności grosza publicznego.
Nareszcie o środki „misyjne” będą mogły zabiegać inne podmioty medialne, istniejące na rynku.