Janina Paradowska: Ustawa medialna jak znikający punkt

20/4/2009

Od dawna chodzi mi po głowie myśl, że żadnej nowej ustawy medialnej nie będzie, gdyż nikt jej nie potrzebuje. Gdyby była potrzebna, przyjęto by poprzednią, która wcale nie była gorsza, a nawet była momentami lepsza, pokazywała przynajmniej kierunek zmian w stronę jednego regulatora rynku. Wówczas jednak Grzegorz Napieralski jak za Panią Matką powtarzał za Robertem Kwiatkowskim, że ustawę Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej trzeba wyrzucić do kosza. Chodziło więc nie tyle o ustawę, ile o wzajemne relacje między byłym prezesem TVP a posłanką, które rzeczywiście dobre nie były. O co chodzi teraz? Jak rozumiem z relacji po posiedzeniu zwanym konsultacjami społecznymi, rzecz głównie w autorze. Prawie wszyscy zebrani pytali, czy aby autorem nie jest właśnie Kwiatkowski. Jeżeli okaże się, że nim jest, projekt uważany za zły z założenia stanie się jeszcze gorszy. Czy pojawi się projekt lepszy? Miał się pojawić społeczny, zwany również obywatelskim, pod którym już podpisało się kilka znanych osób, zapewne nieznających tekstu, który swym autorytetem obdarzyli. Nie słychać jednak, by grono twórców przystąpiło do akcji zbierania podpisów obywateli, aby zgodnie z prawem rzecz Sejmowi przedłożyć. Podpisy zbierano dotychczas tylko w sprawie zagwarantowania dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli.

W kwestii mediów publicznych obywatele zagłosowali, przestając w znacznej liczbie płacić abonament. Wątpliwe już jest, czy w ogóle zauważą gromkie wezwania do bojkotu telewizji publicznej w dniu 3 Maja. Jeśli będzie słoneczna pogoda, obejrzą mniej, czyli zbojkotują, nawet bez świadomości dokonywania czynu patriotycznego. Gdy będzie lało, obejrzą więcej. Zapewne większość obywateli nawet nie wie, że prezes telewizji nazywa się Farfał i kiedyś był podobno faszystą. Nawet gdyby wiedziała, to i tak żadnego moralnego wzmożenia nie należy się spodziewać. Czas rewolucji moralnej minął. Wracając zaś do projektu społecznego. Ponieważ nie słychać o zbieraniu podpisów, zapewne autorzy szukają (oczywiście w ramach odpolityczniania mediów) politycznego patrona, który projekt wniesie. Aktualnie wolne jest PiS, gdyż zły projekt (być może autorstwa Kwiatkowskiego) sygnują już PO, PSL i SLD. Można jeszcze szukać wsparcia w gronie Polski XXI i wśród niezrzeszonych. Sukcesu to jednak nie wróży. A gdzie problem? Otóż, według projektu społecznego, czyli producentów filmowych i telewizyjnych, wpływy mediów publicznych miały sięgać 3 mld zł, wedle tego bez autora - 800 mln. Naprawdę jest się więc o co bić i nazwisko autora nie jest najważniejsze. W efekcie z okazji 11 Listopada wypadnie wezwać do kolejnego bojkotu telewizji Farfała, aby ratować honor Dnia Niepodległości.

źródło

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.

Nazwa (wymagana)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Komentarz

© 2008 Ustawa Medialna.pl