
List otwarty
Do Sejmu RP, Do Senatu RP i Rządu Rzeczypospolitej Polskiej
Wobec kolejnego skandalu, związanego z mediami publicznymi w naszym kraju, jako senior swojego zawodu, zaszczycony przez Kolegów po fachu tytułem honorowego prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich,
uważam za swój obowiązek wezwać PT Adresatów tego listu, by zmianą ustroju tych mediów położyli kres nonsensom, prowokującym skandale, jak też wieloletniemu, instytucjonalnemu marnotrawstwu.
Uważam za konieczne nadanie mediom publicznym - w trybie ustawy - ustroju, opartego na zdrowym rozsądku, logicznego w swej konstrukcji, gwarantującego zarazem odpowiedzialną gospodarkę dysponowanymi środkami.
W początkach naszej odrodzonej demokracji nasi ustawodawcy nadali mediom publicznym ustrój spółek prawa handlowego jako jednoosobowym spółkom Skarbu Państwa - ignorując wszelkie krytyczne uwagi. Tak powstał system zarządzania z wieloosobowymi radami nadzorczymi i rozbudowanymi zarządami, które nie uczestniczyły i nie uczestniczą w pracy tych mediów. Od owego czasu pochłonął ok. 20 miliardów zł, wydanych na owe całkowicie zbędne struktury. Dziś ten system marnotrawi pieniądze nadal, planując - dla oszczędności! - redukcje dziennikarzy i personelu technicznego (jak pozbył się wielu wybitnych twórców telewizyjnych, jest tematem odrębnym).
Owe rady nadzorcze i rozbudowane zarządy, powtórzę, nie mają się nijak do pracy TVP i Polskiego Radia. Wystarczy obejść spacerem budynek zarządu TVP i przednią część kompleksów budynków TVP na Woronicza w Warszawie oraz czwarte piętro gmachu Polskiego Radia na Malczewskiego, by się o tym naocznie przekonać. Oto drobna, przykładowa ilustracja marnotrawstwa: w ciągu ostatniego pół roku rada nadzorcza PR spotykała się mniej więcej co tydzień, ostatnim razem aż w Serocku, płacąc każdemu z członków po 3 tys. zł za posiedzenie. Proszę teraz wziąć pod uwagę, że analogiczne rady nadzorcze i zarządy działają w 16 regionalnych ośrodkach TVP i PR. Ich utrzymanie oznacza poza różnorodnymi kosztami osobowymi, także koszt utrzymania biur z ich pomieszczeniami, wyposażeniem i obsługą biurową, telekomunikacji, informatyki i samochodów. Dziesięć lat temu - łącznie ok. 1 mld zł rocznie, dziś na pewno więcej. Administracja rządowa szuka oszczędności budżetowych, ale nie usłyszeliśmy, by ktoś, przygotowując nową ustawę, pofatygował się zbadać struktury zarządzania i wydatków, aby przedstawić je publicznie i zaproponować ich racjonalizację.
Media publiczne są własnością Państwa i jako takie - zwracam uwagę po raz kolejny - są ze swej natury osobami prawa publicznego. Partia, rządząca nimi w minionym ustroju, mogła sama mnożyć w nieskończoność posady dla znajomków, gdyby chciała, ale chciała mieć media - skuteczne. Dlatego wystarczał jeden szef Radiokomitetu i jako jego zastępcy - szefowie radia, telewizji i techniki. Jako zawodowiec, w imieniu innych zawodowców, mogę stwierdzić z całą stanowczością, że i dzisiaj nikogo więcej nie trzeba (uwzględniwszy rozdział zarządów TVP i PR). Trzeba więc zmienić podstawy, na których oparto działalność naszych mediów publicznych. Dla instytucji, będących osobami prawa publicznego, istotny jest tylko sposób, w jaki powołuje się ich kierowników. Te, które podlegają rządowi, obsadza rząd. Inne przepisy regulują powoływanie prezesów sądów, a inne - dowódców wojskowych czy też szefów policji. Jeszcze inne - dyrektorów teatrów państwowych lub samorządowych.
Dla mediów publicznych, mających w demokracji służyć całemu społeczeństwu, a nie partii rządzącej, ważny jest właściwy demokracji system obsady kierownictwa. O tej obsadzie na kolejne trzy, cztery, czy też pięć lat decydować może publiczny konkurs z publicznymi, transmitowanymi przesłuchaniami kandydatów. Dopuszczany do konkursu kandydat powinien wykazywać konieczne doświadczenie zawodowe, kwalifikacje intelektualne i moralne, tudzież przedstawić jury i publiczności swoje propozycje programowe. Jury takiego konkursu powinna powoływać odpowiednia komisja sejmowa - w analogicznym trybie publicznego doboru, tak, by zestawić jego skład z osób, darzonych zaufaniem publicznym (a na szczeblu regionalnym - komisja sejmiku). Będzie można wtedy liczyć jeśli nie na idealne, to z pewnością na uczciwie dobrane kierownictwo mediów publicznych, zarówno na poziomie zarządu centralnego, jak władz regionalnych. Wtedy mediami będą kierowali ludzie mądrzy, przyzwoici, dobrej woli, niezależni od dyktatu polityków- przy zasadzie, że takie lub inne osobiste sympatie ideowe nie powinny dominować nad popularyzacją umiejętności demokratycznych, kultury i sztuki. Wrócą wtedy do telewizji publicznej wielcy twórcy telewizyjni, a media publiczne staną się wzorcem niezależnego, a kompetentnego dziennikarstwa.
Zapewniam, że krótka, prosta, łatwo zrozumiała ustawa o ustroju mediów publicznych da się opracować szybko i szybko przedstawić Sejmowi i Senatowi RP - byle PT Adresaci tego listu zechcieli naprawdę zaradzić przedłużającej się, patologicznej sytuacji. Wydaje się, że zniecierpliwienie społeczne osiągnęło już taki poziom, iż zobowiązuje wszystkich posłów do konstruktywnej współpracy.
Z wyrazami poważania
Stefan Bratkowski
Warszawa, 3 lipca 2009 r.
Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.
popieram w 100% Pana podejście, miło by było gdyby media publiczne stały się wzorcem kompetentnego dziennikarstwa.
studentka dziennikartstwa