W Fundacji Batorego o ustawie medialnej

20/3/2010

batoryPrzygotowany przez Komitet Obywatelski Mediów Publicznych projekt ustawy medialnej odsuwa polityków od wpływu na publiczną telewizję i rozgłośnie radiowe. Podczas debaty „Bitwa o media publiczne” w Fundacji Batorego wytknięto mu jednak kilka słabości. Projekt, który niedługo ma trafić do Sejmu, odbiera Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji prawo wyboru rad nadzorczych mediów publicznych. Tworzy za to 250-osobowe Kolegium Elektorskie złożone z osób zgłoszonych m.in. przez organizacje pozarządowe, konferencje rektorów szkół wyższych, organizacje twórców i dziennikarzy oraz samorządy lokalne. Z tego gremium losowo będzie wyłaniany 50-osobowy Komitet Mediów Publicznych, który z kolei w konkursie wybierze siedmioosobową Radę Mediów Publicznych.

W ręce Rady trafi większość władzy nad mediami publicznymi: będzie przydzielać stanowiska, dzielić pieniądze i określać zadania mediów. Media publiczne będą finansowane z pobieranej wraz z podatkiem dochodowym opłaty w wysokości 8 zł miesięcznie. Na dofinansowanie będą mogły również liczyć stacje komercyjne, producenci, twórcy itp. Ma też powstać Portal Mediów Publicznych gromadzący archiwa programowe (będą digitalizowane i udostępniane bezpłatnie). - Ta ustawa powinna spełniać trzy główne zadania: ograniczyć wpływ polityków na media publiczne, ograniczyć ich komercjalizację i nałożyć na nie zadania służby publicznej - mówił podczas wczorajszej debaty Jan Dworak, producent i były prezes TVP. - Pierwsze dwa spełnia. Problem zaczyna się przy trzecim: projekt nie tworzy właściwej więzi między nadawcami a odbiorcami - dodał. Za wady projektu Dworak uważa: oddanie zbyt dużej władzy w ręce Rady Mediów Publicznych, nadmierną regulację mediów, tworzenie warunków do rozwoju „papierologii” oraz nakazowe, anachroniczne podejście do dziennikarzy i innych twórców mediów.

Poparcie z zastrzeżeniami deklarował też poseł PO Rafał Grupiński. - Jego wielkim walorem jest odcięcie polityków od mediów publicznych - chwalił projekt. Nie podoba mu się jednak wyłączenie mediów spod regulacji kodeksu handlowego (radio i telewizja mają już nie być spółkami), „imperialny”, jak powiedział, charakter ustawy dającej zbyt wielką władzę mediom, a także pozostawienie aż 79 proc. czasu antenowego na produkcje komercyjne. Zwrócił też uwagę na wysokie koszty tworzenia nowych instytucji, przy pozostawieniu KRRiT. Poseł Grupiński zgodził się też z zarzutem szefa TVN24 Adama Pieczyńskiego, który stwierdził, że nie sposób odejść od komercjalizacji w mediach publicznych bez rezygnacji z reklam. Z kolei według Andrzeja Wajdy prawdziwego problemu TVP nie rozwiązano w omawianym projekcie. - Jest to telewizja pracownicza, której celem jest finansowanie samej siebie, a nie misja publiczna - mówił Wajda. - Jeśliby się chciało rozwiązać problem radykalnie, należałoby oddziały regionalne wydzielić i zostawić na własnym rozrachunku, a telewizję w Warszawie zaorać. Potem można się zająć uzdrawianiem mediów publicznych - mówił reżyser. Chęć pracy nad projektem w Sejmie zadeklarowała posłanka PiS i była przewodnicząca KRRiT Elżbieta Kruk. Podobnie stwierdził poseł lewicy Marek Borowski.

1 komentarz
  1. nienonnie 7/7/2010 14:21

    Qrwa ja nawet w domu nie mam TV to znaczy że też będę płacił? Holland i inne ścierwo nie wiedzą jak zarobić na swoich gniotach to chcą obowiązkowo żebyśmy płacili kasę za ten syf! posrało ich!

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.

Nazwa (wymagana)

E-mail (wymagany)

Strona WWW

Komentarz

© 2008 Ustawa Medialna.pl