
Mówiła pani, że jeśli przedstawiciel ministra skarbu w radzie nadzorczej TVP przyczyni się do puczu w telewizji, to zastanowi się pani nad swoim miejscem w PO. Przyczynił się, został nawet szefem rady nadzorczej. Występuje pani z partii?
Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka PO, szefowa Sejmowej Komisji Kultury: Nie mówiłam o występowaniu, tylko że muszę się zastanowić nad swoim miejscem w PO. I to robię.
Mówiła pani w piątek w TOK FM: „zastanowię się, czy to jest partia, którą zakładałam, i czy w dalszym ciągu chcę w niej być”.
Zastanawiam się nad tym, co dzieje się w Platformie. Ja oczywiście nie wiem, i pewnie się nie dowiem, kto się przyczynił do tego puczu. Jeśli byłaby to samodzielna decyzja ministra skarbu, to jeszcze mogłabym to zrozumieć.
Dlaczego?
Bo z kolejnymi zarządami walczył o dostęp do pełnej informacji o tym, co dzieje się w TVP. To paradoks - bo przecież właścicielem mediów publicznych jest Skarb Państwa. Więc zrozumiałabym, gdyby się w końcu zdenerwował i pomyślał, że dzięki takiemu rozwiązaniu będzie miał chociaż dostęp do informacji. Mogę to uznać za niemądre, ale nie mogę mieć pretensji, że nic o tym nie wiedziałam.
A jeśli to decyzja polityczna: efekt porozumienia PO i SLD?
Cały wywiad w Rzeczpospolitej
Jeśli chcesz zostawić komentarz, wypełnij poprawnie poniższe pola.
Najświeższe komentarze